Hafty, czyli jak zaskoczyć babcię

Wielkimi krokami nadchodzą dni, w których szczególnie ciepło myślimy o naszych „dziadkach”, bohaterach styczniowych uroczystości. Szukamy wyjątkowego prezentu, który nie tylko się ucieszy, ale spodoba się na tyle, by chwilę potem nie zamieszkać w najniższej szufladzie…

Jeśli z sentymentem wspominacie zrobiony na drutach szalik czy przedszkolny worek na kapcie z wyhaftowanym przez babcię Waszym imieniem, do upominku o osobistym charakterze długo nie będziemy Was namawiać. Dziś więc podpowiadamy: personalizowany ręcznik w ulubionym kolorze to doskonały prezent na Dzień Babci i Dziadka!

Miło jest, używając ręcznika, za każdym razem widzieć zdanie lub hasło, które jest dla nas ważne. Miło jest myśleć o osobie, która go podarowała, wymyśliła, włożyła serce i czas w przygotowanie niespodzianki. Aby jednak haftowany prezent był nie tylko ładny, ale i praktyczny, należy pamiętać o kilku wskazówkach:

  • Długość tekstu – im mniej powierzchni zajmuje napis, tym większa jest część użytkowa ręcznika. Zahaftowany element ręcznika jest pozbawiony włosków, czyli mniej chłonny.
  • Wykorzystanie kanwy i bordiury. Kanwa to materiałowy brzeg otaczający ręcznik, bordiura to bawełniana listewka ozdobna, czyli najmniej chłonne elementy ręcznika, idealne do wykonania napisu.
  • Pole powierzchni ręcznika – jest to właściwa część ręcznika, na której najbardziej nam zależy. Cała powierzchnia pokryta jest włoskami, czyli jest najbardziej chłonna. Jeśli bardzo zależy nam na hafcie w tej części, najlepiej, aby był to możliwie krótki tekst.

Co napisać?

Najprościej – „Babia”, „Dziadek”. Aby prezent był bardziej osobisty, można także wyhaftować imię obdarowanej osoby, dodać zaimki wskazujące na bliskość relacji: „mój”, „nasz” lub określenia emocjonalne: „ukochany”, „najlepszy”, „wyjątkowy”. Często zwracamy się do swoich bliskich, używając zdrobnień lub ogólnie przyjętych w rodzinie pieszczotliwych określeń: „Dziadzio”, „Babunia”. Może więc umieszczenie takiego zwrotu na ręczniku w formie haftu wywoła uśmiech na twarzy ukochanych „dziadków”?

Renata

Choć ukończyła wrocławski AWF i uzależniona jest od sportów: narty, bieganie, rolki czy żużel, to właśnie branży tekstylnej oddała swoje serce. Z Greno związana jest ponad 10 lat: szkoli pracowników z zakresu włókiennictwa i visual merchandisingu. To skarbnica wiedzy praktycznej: o splotach bawełny, właściwościach tkanin pościelowych i sposobach pielęgnacji prześcieradeł wie dosłownie wszystko, a dzięki zdolnościom manualnym, z ręczników potrafi wyczarować nietuzinkowe formy upominkowe. Prywatnie mama dwóch młodych mężczyzn, niepoprawna optymistka. Tka nie tylko nici, ale z pasją tka także słowa.